Tym razem krótki artykuł o temacie, który tak naprawdę mocno odbiega od tych poprzednich związanych z dużymi firmami, skomplikowanymi przedsięwzięciami biznesowymi, podejmowaniem ważnych decyzji, które zmieniają kierunek działania, strategie. Tematem niniejszej krótkiej publikacji jest – przedsiębiorczość – w innym, autorskim ujęciu.

O przedsiębiorczości mówi się od ostatnich kilkunastu lat bardzo dużo. Świadomość tego, że to właśnie mikro-, małe i średnie przedsiębiorstwa nakręcają gospodarkę spowodowało, że powstało i powstaje mnóstwo programów wspierających dla początkujących przedsiębiorców, funduszy dofinansowujących początki młodych biznesów itd. A co jest w tym wszystkim naprawdę istotne i ważne? – to co nakręca młody biznes to – chęć działania. Wierzę, że nawet bez wsparcia zewnętrznego można zbudować swój biznes. Nie powiem nic odkrywczego, ale trzeba mieć pomysł, w który naprawdę wierzy się i który naprawdę chce się zrealizować. Czy za pomocą inkubatorów przedsiębiorczości i innych organizacji czy też samodzielnie to jest sprawa drugorzędna.

Oprócz tego, że przedsiębiorczość to tak naprawdę m.in. powstawanie nowych podmiotów na rynku oferujących pewne produkty i usługi, to także, moim zdaniem, powstawanie biznesów wnoszących nową wartość dodaną do danej branży/rynku/gospodarki. Spróbujmy zatem kreując swój pomysł na biznes stworzyć coś niepowtarzalnego, w myśl strategii i pojęcia „Błękitnego Oceanu”. Nie bójmy się tworzyć kilku biznesów na raz, jeżeli widzimy, że interesuje nas kilka rzeczy. Wbrew pozorom może to pomóc i w tym momencie nie myślmy stereotypowo w myśl „łapania kilku srok za ogon”.

Łapmy okazję i szansę rynkową, nawet jeżeli zaświta w głowie myśl, że jeszcze nie teraz, nie ta chwila -> powodów „na nie” zawsze się znajdzie kilka, warto zacząć myśleć „na tak”. W tej sytuacji proponuję spisać szybko strategię, ogólny zarys, koncepcję i spróbować zrealizować, a w trakcie tej próby zobaczysz czego jeszcze brakuje, nad czym jeszcze musisz popracować. W przedsiębiorczości bardzo liczy się czas i nie tylko w kontekście tego, że zanim przygotujesz wszystkie podwaliny pod swój biznes to już ktoś inny może wejść na rynek i skorzystać z tej szansy, ale przede wszystkim czas zagłusza emocje, a w przedsiębiorczości – wbrew pozorom – pasja, emocje są ważne, oczywiście te pozytywne.

Przedsiębiorczości nie trzeba się uczyć, o przedsiębiorczości nie trzeba czytać, ją należy prowadzić. Uważam, że to jest trochę na zasadzie sportu -> oczywiście podstawy teorii muszą być opanowane, technika i metody działania – przeszkolone, a reszta – kwestia wprawy, doświadczenia i nieustannego ćwiczenia. Przedsiębiorczość to nie stanowisko, to nie zawód to też trochę styl życia. Kim jest współczesny przedsiębiorca – spróbujemy omówić w kolejnej publikacji.

 

Irina Sajnacka, MD B.I.R.S.