Międzynarodowy Dzień Dziecka obchodzimy co roku 1 czerwca. W szczególności jest to radosny dzień dla dzieci i powód dla rodziców by kolejny raz sprawić swoim pociechom prezent oraz chwilę swojej uwagi i miłości. Z punktu widzenia analizy biznesowej, socjologicznej oraz ekonomicznej jest to także dzień, w którym powinniśmy zastanowić się i poświęcić czas na refleksję sytuacji dzieci w naszym społeczeństwie, nie tylko tym najbliższym ale również ogólnoświatowym.

Naturalnie szybciej i przychylniej przyswajamy pozytywne informacje dotyczące dzieci. Nie można nie podkreślić o możliwościach rozwoju najmłodszej jednostki naszego społeczeństwa. Możliwości techniczne, dostęp do informacji, zapewnienie bytu materialnego, sytuacji zdrowotnej i szereg innych kwestii pozwala stwierdzić, że dzieci XXI wieku mają jak nigdy dotąd szerokie spektrum możliwości i otwartych wiele drzwi w budowaniu swojej przyszłości. Nie mniej jednak niniejszy artykuł ma na celu pokazanie tej drugiej strony, ciemniejszej…z misją dotarcia do czytelnika by wzbudzić refleksje i chwilę zastanowienia.

Otóż, UNICEF informuje o wciąż ogromnej liczbie dzieci zmuszanych do pracy. Pracują w warunkach, które szkodzą ich zdrowiu i życiu. Ponad połowa z nich przez długie godziny wykonuje najgorsze formy pracy, często przy użyciu niebezpiecznego sprzętu i dużych ciężarów. Pracują w kopalniach, gospodarstwach domowych, zakładach przemysłowych, a także w rolnictwie. Dziewczynki są często sprzedawane do domów publicznych, a chłopcy rekrutowani do sił zbrojnych. Służą jako przemytnicy, a nierzadko – niewolnicy. Szacuje się, że 11,3 mln dziewcząt na świecie jest zmuszanych do niewolniczej służby w gospodarstwach domowych. (https://www.unicef.pl/Centrum-prasowe/Informacje-prasowe/150-mln-dzieci-na-swiecie-pracuje). Najmłodsze dzieci zmuszane do pracy to dziewczynki i chłopcy w wieku już od 5 lat. Pomimo spadającej liczby dzieci wykorzystywanych do pracy są szacunki, że do 2020 roku wciąż 100 mln dzieci będzie zmuszanych do pracy.

Czytamy kolejne doniesienia o sytuacji dzieci na świecie: Irackie i kurdyjskie władze bezprawnie przetrzymują 1,5 tys. dzieci, tzw. szczeniąt samozwańczego kalifatu. Torturami wymuszają na nich zeznania i skazują jak groźnych terrorystów – alarmuje w swoim raporcie Human Rights Watch. Ta wzmianka stanowi jedynie zalążek do ogromnego problemu dzieci w niektórych krajach Dalekiego Wschodu, dzieci wojny. Trudniej jest dotrzeć do rzeczywistych informacji w sprawie wykorzystywania dzieci do prowadzenia zamachów terrorystycznych, ale jedno jest pewne – już od dziecka i chłopcy, i dziewczęta są uczone posługiwania się bronią i to nie do samoobrony, ale wręcz do niesienia śmierci i zagłady. Wpływ tamtych uwarunkowań i nacisku psychologicznego ekstremalnie spaczają umysł małych dzieci.

Wydaje nam się, że to nie są nasze problemy, jest to daleko, w innej kulturze, nie tylko w innym państwie, ale nawet na innym kontynencie. Wciąż tam też są dzieci. Niezależnie od kraju, kultury, ani innych uwarunkowań, przychodzą na świat by go współtworzyć.

Bardzo aktualny i bliski temat naszej strefie geograficznej to przemoc i próby samobójcze wśród dzieci. 72% dzieci w wieku 11-17 lat doświadczyło w swoim życiu co najmniej jednej formy krzywdzenia. Co 6 nastolatek okaleczał się, a 1 na 10 dziewczyn podejmowała próbę samobójczą. Między innymi te wyniki znajdziemy w Ogólnopolskiej diagnozie skali i uwarunkowań krzywdzenia dzieci w Polsce – najnowszym badaniu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. (https://fdds.pl/przemoc-proby-samobojcze-samookaleczenia-alarmujace-wyniki-najnowszego-badania-fundacji-dajemy-dzieciom-sile/). Ponadto, Polska jest na drugim miejscu w rankingu europejskim pod względem samobójstw nieletnich (czołową pozycję zajmują Niemcy). Biuro prewencji KGP w swoim raporcie dotyczącym stanu zagrożenia przestępczością nieletnich w Polsce (rok 2018) informuje o prawie 11 tysiącach nieletnich sprawców czynów karalnych. Praktycznie nieustannie można słyszeć doniesienia z mediów o wszelkiego rodzaju przemocy dorosłych wobec dzieci, a w szczególności samych rodziców wobec swoich potomków. W tym artykule nie będzie rozwinięta ta kwestia, która ma znaczące podłoże psychologiczne i na ten temat można snuć wielotomowe rozważania – warto by każdy we własnym zakresie przemyślał dlaczego tak się dzieje, a z pewnością można dojść do wniosków.

To MY, dorośli, jesteśmy odpowiedzialni za dzieci, przede wszystkim za te swoje, ale również w pewnej mierze również raz te, które mieszkają na całym świecie. Wyciągnijmy zatem pomocną dłoń do każdego z nich – możemy im realnie pomóc, nawet zwyczajnym uśmiechem mijając się na ulicy i widząc jego biedę i niedostatek, a także możliwościami, które oferują międzynarodowe organizacje opiekujące się dziećmi na całym świecie. Dzieci na całym świecie – to przyszłość naszej planety.

Irina Sajnacka i zespół B.I.R.S.