Zarówno planowanie, jak i adaptacja wymagają myślenia o przyszłości. Wybieranie pierwszej możliwej nadarzającej się okazji przyniesie nam natychmiastowe korzyści, ale równocześnie może utrudnić realizację naszych długofalowych bardziej ambitnych planów. Cele dające się zrealizować jednorazowym działaniem zazwyczaj nie należą do najszczytniejszych. Prof. Clayton Christensen zwrócił się kiedyś do absolwentów Harvard Business School w następujący sposób: „Gdyby poddać analizie zasadnicze przyczyny katastrof biznesowych, raz po raz będziemy stwierdzać skłonność do realizacji przedsięwzięć zapewniających natychmiastową gratyfikację”.

Nie należy jednak popadać w skrajność i odrzucać wszystkie nadarzające się okazje w oczekiwaniu na tą najważniejszą, która doprowadzi nas do upragnionego celu. Najlepszym rozwiązaniem wydaje się być myślenie i planowanie na dwa kroki do przodu. Dobry plan A to taki, który umożliwia elastyczne wykonanie zwrotu w kierunku różnych planów B. Warto więc dokonywać takich wyborów, które nie zamkną nam dalszej drogi, lecz pozwolą na podejmowanie wielu kolejnych kroków.